Dziękuję cieplutko Rose Black za nominowanie mnie, jest to dla mnie bardzo ważne i wiele dla mnie znaczy. Serdecznie zapraszam do odwiedzenia jej bloga KLIK.
Jako, że jest to moja pierwsza nominacja, w zasadzie nie wiem co robić... więc może od razu przejdę do odpowiedzi.
1. Co skłoniło Cię do założenia bloga?
Blog, na którym właśnie się znajdujemy, jest moim drugim. (pierwszy, na szczęście, został usunięty.) Powstał on właściwie z jednego powodu. Przeczytałam mnóstwo ff, obserwowałam wiele blogów i często zdarzało się tak, iż dostawałam białej gorączki, gdy losy bohaterów szły nie po mojej myśli. Jak wiadomo, nie mogłam ich zmienić, ponieważ wszelkie wydarzenia zależne były od autora. Co więc mogłam zrobić? Założyć własnego bloga i tworzyć własne historie, w których od początku do końca liczy się moje zdanie.
2. Jaka piosenka ostatnio wpadła Ci w ucho?
Najgorsze pytanie, jakie mogłam dostać. Otóż muzyka jest nieodłącznym elementem mojego życia, 3/4 dnia spędzam słuchając jej, co równe jest temu, iż ciągle znajduje nowe piosenki, albumy, który zatrzymują mi się dłużej w głowie. No, ale jeśli już muszę wytypować tą jedną, jedyną.. niech będzie EUREKA - Zico.
3.Słuchasz czegoś oprócz k-popu?
Oczywiście! Nie ograniczam się do jednego gatunku muzyki, słucham tego, co trafi do mojego serca i nie zrani moich uczu.
4. Znienawidzony przedmiot szkolny?
Matematyka. Nie ważne jak bardzo bym się starała, nigdy nie jestem w stanie ogarnąć jej w 100%... właściwie to nawet w 60%.
5. Ulubiony film lub gatunek filmowy?
Horror, zdecydowanie horror. Ulubionego filmu nie posiadam, ale najbardziej "zadziałały" na mnie obie części Grave Encounters.
6. Czego nie lubisz w ludziach?
Może łatwiej będzie napisać co lubię? Żartuję. Jest wiele cech, które w ludziach działają mi na nerwach, stąd też jestem typem samotnika, ale by nie robić z tego referatu, przedstawię jedną, chyba najgorszą cechę, a mianowicie - fałszywość.
7. Masz swoje ulubione święto? Jeśli tak, to jakie?
Początkowo chciałam napisać, że nie lubię żadnego święta, jednak po dłuższym namyśle doszłam do innych wniosków. Lubię wszystkie święta, które są ustawowo wolne od pracy.
8. Opisz siebie w pięciu słowach.
Nieśmiała, cicha, jasnowłosa, niewysoka, wyjątkowa ;)
9. Jaki zawód chciałabyś wykonywać?
Od zawsze miałam problem, by znaleźć zawód, w którym bym się odnalazła. Niektórzy od dziecka mają plany i dążą do ich spełnienia, a ja całkiem niedawno odnalazłam coś, co mogłabym robić, ale nie jestem pewna czy aby na pewno "to jest to". Jeśli nic się nie zmieni to zostanę kuratorem sądowym i będę zajmować się nieletnimi.
10. Jak zaczęła się Twoja przygoda z k-popem?
Postaram się streścić to jak najbardziej się da. Każdy na pewno pamięta szał na Gangnam Style. Ja w tym czasie byłam prawie uzależniona od codziennego przeglądania stron typu kwejk, besty itp. Będąc jeszcze zagorzałą fanką black metalu natrafiłam na cover owego GS wykonywany przez Waveya. Jako, iż spodobało mi się to w jaki sposób tańczą, a także ich ogólna prezencja, zasubskrybowałam ich kanał i po jakimś czasie trafiłam na kolejny cover - Miss Right Teen Top. Taniec fajny, piosenka chwytliwa, więc postanowiłam zobaczyć oryginał. Jeden pseudonim - L.JOE. No spodobał mi się chłopak, a potem wszystko się już jakoś potoczyło.
11. Masz jakieś k-popowe gadżety?
Tylko lub aż bluzę "One of a kind" GD i jedną ze starszych płyt Big Bang.
Nie jestem w stanie nominować, aż 11 blogów, aczkolwiek te, które wam przedstawiam są naprawdę warte tej nominacji, a także waszych komentarzy, pochwał, subskrypcji blablabla.
http://cnbluestory.blogspot.com/
http://mykoreanlifee.blogspot.com/
http://ciemnajaskiniapsychopatki.blogspot.com/
http://stories-the-lost-soul.blogspot.com/
A oto moje baaardzo kreatywne i ciekawe pytania:
1. Czy istnieje artysta, tudzież zespół, który znacząco wpłynął na Twoje życie?
2. Wolisz, by komentarz był konstruktywną krytyką, czy aby w ogóle go nie było?
3. Co było inspiracją do stworzenia pierwszego opowiadania/shota na Twoim blogu?
4. Czy w bohaterach Twoich tekstów można odnaleźć Twoje cechy charakteru, wyglądu czy raczej różnią się od Ciebie w każdym możliwym kontekście?
5. Czy istnieje utwór, który zainspirował Cię do stworzenia jakiegoś opowiadania? Jeśli tak, to podaj proszę jego tytuł oraz wykonawcę.
6. Jaki jest tytuł ostatniej książki, którą udało Ci się przeczytać i jaką masz o niej opinię?
7. Gdyby cały otaczający Cię świat miałby tylko jeden kolor, jaki kolor to by był?
8. Gdybyś miała nieograniczony budżet, ale mogła zwiedzić wyłącznie jedno państwo, które byś wybrała i dlaczego właśnie je?
9. Czy w k-popie masz swoje OTP?
10. Gdybyś miała magiczną moc, co to by było?
11. Twój ulubiony koreański aktor/aktorka?
sobota, 26 grudnia 2015
niedziela, 20 grudnia 2015
GUILTY - rozdział siódmy
-Serio? Wystarczyły ci dwa lata żebyś
się we mnie odkochał?
-Przecież i tak, bez względu na
wszystko, zawsze dawałaś mi kosza. - Joonyoung wydał się
zmieszany.
-No, przynajmniej trochę zmądrzałeś
przez ten czas. - zaśmiałam się. - A teraz? Masz kogoś?
-Właściwie jest jedna dziewczyna, ale
coś poszło nie tak...
-Jiyeon, tak?
-Skąd Ty... - nie dałam mu dokończyć.
-Nie wmówisz mi, że ściągnąłeś
ją tutaj, wydałeś kupę kasy, żeby zapisać ją do naszej szkoły,
z dobroci serca? Zresztą widzę jak na nią patrzysz, nie jestem
ślepa. Zapamiętaj, kochany, ciotka Kyungri ma szósty zmysł.
-Co mi z twojego szóstego zmysłu?
-No tak, Mingyu. Jak kumpel mógł
sprzątnąć ci ją sprzed nosa? A ona? Miała sumienie zrobić coś
takiego?
-Nie wiedzieli.
-Joonyoung, jesteś idiotą. -
trzepnęłam go w głowę. - Taka dziewczyna jest skarbem, przy niej
nie wolno zwlekać.
-Jestem idiotą. - powtórzył.
▀▀
-Rozpinaj koszulkę. - Jessica
wykrzyczała. - Nie słyszysz tego co mówię? - zaczynała się
denerwować, gdy Chanmi nie wykonywała poleceń.
-Zrobisz to sama? - moja dłoń
znalazła się niebezpiecznie blisko jej twarzy, a huk z jakim
uderzyła w kafelki rozniósł się echem po całym pomieszczeniu. -
Czy mam ci pomóc?
-Zostawcie mnie, proszę. - szepnęła,
patrząc w podłogę.
-Zamknij się, miałaś wybór. -
Jessica szarpnęła ją za ramię. - Ściągaj.
W ciszy obserwowałam jak Chanmi
drżącymi dłońmi powolnie rozpinała guziki swojej koszulki. Wciąż
nie wiedziałam co planowała Jessi, jednak byłam praktycznie pewna,
że to co się stanie, będzie miało fatalne skutki. Nie chciałam
jednak zareagować, gdybyśmy w tym momencie się zatrzymały, sprawa
wyszłaby na jaw, a my miałybyśmy niewyobrażalnie duże kłopoty.
-Szybciej! - Jessi pospieszała ją. -
Nie mamy na to całego dnia!
Dziewczyna teraz drżała już cała, a
jej oddech ciągle przyspieszał. Kiedy w końcu koszula Chanmi
została ściągnięta, Jessi rzuciła ją w kąt i wyciągnęła
swój telefon. W końcu dotarło do mnie to co właśnie miało się
stać. Park Chanmi stojąc w samym biustonoszu była fotografowana
przez moją przyjaciółkę. Jessica nie miała litości. Zmusiła
ją, by ta splotła swoje dłonie za plecami i uśmiechnęła się.
-Mam nadzieję, że teraz już
zapamiętasz. - rzuciła w Chanmi jej koszulą. - Nam się nie
odmawia. - gdy kierowała się do wyjścia, jeszcze na chwilę
odwróciła się w stronę ofiary. - I chyba wiesz co stanie się z
tymi zdjęciami, gdy komukolwiek coś piśniesz?
▀▀
-Kyungri. - podałam dłoń
dziewczynie.
-Hyeyin, dla przyjaciół Hwasa.
-obdarzyła mnie uśmiechem i zniknęła w mieszkaniu.
Początkowo miałam wątpliwości czy
przyjąć zaproszenie od Jiyeon, jednak Alexander dość szybko
przekonał mnie, bym wpadła, zapoznała się z resztą towarzystwa.
Siedząc na kanapie postanowiłam się im przyjrzeć. Na pierwszy
rzut oka wydawałoby się, że są zgraną ekipą, w której nie ma
podziałów i wszyscy trzymają się razem. Dopiero po dłuższej
analizie mogłam zauważyć, że sprawa przedstawia się troszkę
inaczej. Jiyeon wciąż spoglądała na Mingyu, w którego była
wtulona, jednak Jessica wciąż zwracała jej uwagę na siebie,
zupełnie jakby nie rozumiała, że tych dwoje chce spędzić ze sobą
czas. Joonyoung, mimo iż starał się zająć mnie rozmową, wciąż
zerkał na Jiyeon. Idiota, musiał być w niej głęboko zakochany.
Hyeyin zaś wydawała się być z innego świata. Zupełnie nie
interesowały jej płytkie rozmowy prowadzone przy alkoholu. Krzątała
się po kuchni, szykując wciąż nowe przekąski. Właściwie nie
odzywała się do momentu, gdy Jessica nie zaczęła chwalić się
jakimiś zdjęciami.
-Czy wyście zupełnie zwariowały? -
jej donośny głos sprawił, że wszyscy ucichli. - Co macie zamiar
niby z tym zrobić?
-To tylko zabawa, uspokój się. -
Jessica była zupełnie niewzruszona słowami Hwasy.
-Nie! To już nie jest zabawa.
Przekroczyłyście granicę. - wyrwała Jessi telefon i pokazała mi
jego zawartość. - Uważasz, że to jest zabawa?
-Cóż, - zawahałam się chwilę. -
nie mnie to oceniać, ale wydaje mi się, że powinnaś być
przyzwyczajona do takich akcji. Te dwie są zdolne do gorszych
rzeczy. - dziewczyna przez chwilę milczała.
-Chciałam to zrobić w inny sposób,
ale zniszczyliście atmosferę. Ojciec załatwił mi szkołę w USA,
wyjeżdżam.
-Kiedy? - Joonyoung wydawał się być
przerażony.
-Jutro. To moja impreza pożegnalna.
Po wyznaniu Hyeyin atmosfera stała się
nieprzyjemna, jednak po paru kolejkach wódki, wszystko wróciło do
normy. Wszyscy byli zadowoleni, w szampańskich nastrojach. W
mieszkaniu zrobiło się głośno, aczkolwiek nikomu to nie
przeszkadzało.
▀▀
Szumiało mi w głowie, byłam już
nieźle wstawiona. Hałas jaki robili moi znajomi doprowadzał mnie
do szału, nie słyszałam własnych myśli. Gdy do moich nozdrzy
dotarł zapach palonej marihuany, postanowiłam wyjść na świeże
powietrze. Bałam się jednak wychodzić sama, ze względu na mój
stan, więc wyprosiłam Mingyu, by towarzyszył mi w krótkiej
przechadzce.
-Aigoo, dawno się tak nie zniszczyłaś.
- odgarnął moje włosy za ucho. - Zobacz, kołyszesz się.
-A może to ty? - zaczęłam się
śmiać. - Każdemu się zdarza się, tak? Poza tobą, bo ty nigdy
się nie upijasz.
-Jasne. - przyciągnął mnie do siebie
i objął delikatnie. - Dobrze mi z tobą, wiesz?
Nie odpowiedziałam. Wtuliłam się w
niego mocniej i z uśmiechem na twarzy, rozkoszowałam się chwilą.
Mimo, że moje ciało zaczynało odmawiać mi posłuszeństwa, mój
umysł był trzeźwy i doskonale wiedziałam co się dzieje wokół
mnie. Jedyne co było dla mnie niezrozumiałe to szalone bicie mojego
serca i dziwne mrowienie w okolicy brzucha. To jest zakochanie, tak?
Więc tak to się odczuwa? Tandeta. Niespodziewanie cmoknęłam go w
usta i obdarzyłam uśmiechem. Przez chwile wydawał się zaskoczony,
jednak już po chwili nachylił się nade mną i obdarzył mnie
czułym pocałunkiem. W pewnym momencie poczułam jak coś zimnego
ląduje na moim czole. Spojrzałam ku górze – pierwszy śnieg.
Maleńkie, białe płatki wyglądały niesamowicie, sprawiły, że w
powietrzu czuć było coś magicznego. Po raz kolejny przytuliłam
się do Mingyu i w jego objęciach jeszcze przez parę minut
obserwował padający śnieg.
-O czym myślisz?
-Jeszcze nigdy nie czułam się tak jak
teraz. Nie lubię śniegu, a teraz, gdy stoję tu z tobą, wydaje mi
się jakiś atrakcyjniejszy. - uśmiechnął się spoglądając na
mnie.
-Chodźmy już, zaczyna się robić
chłodno.
▀▀
Siedziałam z Ming na kanapie i
czekaliśmy niecierpliwie, aż Jiyeon łaskawie zdecyduje co ma na
siebie założyć. Już chyba piętnasty raz przeglądała ubrania
wiszące na wieszaku. Gdy w końcu wybrała swój outfit, miałam
ochotę wystrzelić confetti i otworzyć drogiego szampana. Jiyeon
zdecydowała się na czarne, imitujące skórę rurki, które na
kolanach miały materiał, przypominający zamsz. Do nich dobrała
krótką, szarą bluzę, która przy delikatnym uniesieniu rąk,
odkrywała jej niesamowicie chudy brzuch. Po długim zastanowieniu
wybrała czerwone, ocieplane trapery. W myślach pogratulowałam jej
odrzucenia czarnych kozaków na szpilce, które przy obecnej
pogodzie, mogłyby ją wsadzić w gips.
-Czy ty aby na pewno nie wybierasz się
na randkę? - odezwał się niezbyt szczęśliwy Mingyu. - Jakoś dla
mnie tak się nie stroisz.
-Bo tobie podobam się taka jaka
jestem. - Jiyeon pokazała mu język i powróciła do poprawiania
fryzury.
-Czyli co? Dla niego musisz się
wystroić, co byś się spodobała?
-Głuptasie! Idę po raz pierwszy
zobaczyć się z moim pracodawcą, mam założyć dresy? - usiadła
mu na kolanach i zaplotła dłonie na jego szyi.
Przyjemnie było patrzeć na tą
dwójkę. Byli w siebie zapatrzeni jak w najpiękniejsze dzieła
sztuki, żyli jakby jutro nie istniało. Nawet, gdy sprzeczali się o
to, jak ubrana jest Jiyeon, było to urocze i miłe dla oka.
▀▀
Byłam zestresowana, gdy
przekraczałyśmy próg ogromnej posiadłości należącej do Kyungri
i jej brata. Wszystko wyglądało na bardzo drogie i luksusowe. Dom
był ogromny, a długi korytarz wydawał się nie kończyć. Wkoło
było cicho, słyszałam jedynie moje ciche kroki i stukot obcasów
Kyungri. Korytarz doprowadził nas do ogromnego salonu, na którego
środku znajdowały się marmurowe schody prowadzące na piętro. My
jednak zatrzymałyśmy się na parterze. Kyungri nakazała mi usiąść
na kanapie.
-Alex zawsze się spóźnia. Pewnie
dalej siedzi w swoim pokoju, zajmując się papierkową robotą. -
zaczęła Kyu.
-A, tak. Mieszkacie w tym ogromnym domu
tylko we dwoje?
-Tak.
-Wow! Ja bym się bała.
-Czemu? Należał do naszych rodziców,
mieszkałam w nim od dziecka. Tylko tu czuję się bezpiecznie. -
chciała powiedzieć coś jeszcze, jednak ucichła, gdy zauważyła,
że ktoś kroczy po schodach.
Przyjrzałam się mu. Był wysoki i
szczupły. Nie był przystojny, jednak miał w sobie coś, co skupiło
całą moją uwagę na nim. Miał czarne włosy, których jedna część
opadała mu na twarz, zaś druga związana była w małego kucyka z
tyłu głowy. Jego ręce były pokryte tatuażami, a chód sprawiał,
iż wyglądał jak gangster. Jednak ten wizerunek szybko zniszczył
uśmiech, który sprawił, że nagle wydał się być zupełnie
uroczym facetem.
-Jiyeon, tak? - zapytał, siadając
naprzeciwko mnie.
-Tak. - uśmiechnęłam się.
-Właściwie mieliśmy się dzisiaj
poznać, ale troszkę zmieniły się plany, więc powiem szybko. -
przetarł ręką po twarzy. - Jutro mamy dostawę, będzie mnóstwo
towaru i musimy to jak najszybciej przełożyć do naszego samochodu.
Bierzesz swoich przyjaciół i robimy to razem, ok?
Powoli zbliżamy się do punktu kulminacyjnego. "Guilty" będzie troszkę krótsze od PL, ale mam wrażenie, że jest lepsze pod wieloma względami, a co wy o tym myślicie? Które opowiadanie bardziej do was przemawia?
niedziela, 13 grudnia 2015
GUILTY - rozdział szósty
Zanim zaczniecie czytać chciałabym wam podziękować! Liczba wyświetleń na blogu przekroczyła 5000! Liczba ta przyszła tak szybko i niespodziewanie, że nie zdążyłam przygotować niczego specjalnego na tę okazję. Dziękuję tym, którzy owe wyświetlenia nabijają. Dzięki tej rosnącej wciąż liczbie chce mi się pisać i jeszcze tego nie rzuciłam. Jeszcze raz dziękuję!
Od razu wiedziałam na co przeznaczę
moją pierwszą wypłatę. Z maleńkim pakunkiem, na miękkich
nogach, szłam do pokoju Mingyu. Po trzech głębokich wdechach
zapukałam do drzwi dwukrotnie, a kiedy usłyszałam pozwolenie,
ukryłam za plecami prezent i nieśmiało przekroczyłam próg. Ming
leżał na łóżku, robiąc coś na swoim smartfonie. Tradycyjnie w
pokoju słychać było muzykę, która była nieodłącznym elementem
jego życia. Właściwie chyba jego głośniki nigdy nie przestawały
działać. W tym momencie w całym pokoju rozbrzmiewał głos Gain.
Mingyu od debiutu Brown Eyed Girls obserwował Son Gain, był jej
ogromnym fanem. Uważał ją za uosobienie kobiecości, chodzący
seksapil.
-Przeszkadzam? - gdy tylko mnie
zobaczył odłożył telefon.
-Nie żartuj sobie, wchodź. - usiadł
na skraju łóżka.
-Masz. - wyciągnęłam dłonie z
pakunkiem przed siebie, a Mingyu natychmiast wstał i okazując
szacunek odebrał prezent obiema rękami. - Wiem. Nie jest to coś
luksusowego, ale jednak liczę, że ci się spodoba. Może nie
powinnam kupować tego? Mam gdzieś rachunek, mogę to jeszcze
zwrócić...
-Chcesz zginąć? - przyłożył mi
palec do ust. - Nie? To bądź już cicho. Jest super, piękniejszej
bransoletki jeszcze nigdy nie widziałem. - pocałował mnie
delikatnie w czoło, a potem podał mi srebrną bransoletę. -
Założysz mi?
-Jasne. - nie wiedzieć czemu drżały
mi dłonie i bezskutecznie walczyłam z zapięciem bransoletki.
-Hej! Od kiedy takim wstrętnym
dziewuchom trzęsą się ręce? Huh? Myślałem, że takie rzeczy są
niemożliwe. - zaśmiał się, gdy w końcu mi się udało. - Zostań
jeszcze ze mną. Posłuchaj tej piosenki, jest niesamowita.
Melodia była spokojna, a głos Gain
wydawał się być uzależniający. Położyłam się na łóżku
Mingyu i czekałam, by ten również się położyć, jednak on
zrobił coś zupełnie innego. Przyciągnął krzesło spod swojego
biurka pod same łóżko, usiadł na nim i zaczął na mnie patrzeć.
Byłam zadziwiona tym co zrobił i zastanawiało mnie dlaczego po
prostu nie położył się obok. Moje zdziwienie musiało być
widoczne, ponieważ szybko uzyskałam odpowiedź na nurtujące mnie
pytania.
-Dziadek, ojciec mojej mamy, kiedy
jeszcze żył, często mówił mi, bym nigdy nie kładł się obok
kobiety, z którą nie łączy mnie więź małżeńska. Był z
Białorusi i stamtąd przywiózł różne dziwne zwyczaje,
zachowania. Nie wiem dlaczego tak często o tym wspominał, ale
postanowiłem tego przestrzegać. Staruszek przeżył wojnę, ale
miał ogromne zaniki pamięci, zdarzało się, że zapominał jak
wygląda jego żona. Skoro pamiętał taką pierdołę, musi być w
tym coś szczególnego, nie? W sumie nieważne.
Minęło mnóstwo czasu, a my wpatrzeni
w siebie wciąż słuchaliśmy jednej i tej samej piosenki. Może to
wpływ Mingyu, może ta melodia miała w sobie coś szczególnego,
ale z każdym kolejnym odtworzeniem odkrywałam w niej coś nowego,
tajemniczego, uzależniającego.
-Guilty. - krzyknął za mną, gdy
wychodziłam.
-Hm?
-Tytuł piosenki.
▀▀
-Wyglądałeś tutaj jak ta postać z
bajki... ten, no! - dusiłam się śmiechem. - Ferb!
-A Ty zaraz będziesz wyglądać na
pobitą! - delikatnie uderzył mnie albumem ze zdjęciami w głowę.
Zawsze dzień przed rocznicą śmierci
naszych rodziców przeglądałam z bratem stare zdjęcia, które
trzymały wspomnienia w naszych głowach. Każde zdjęcie pokazywały
inne wydarzenia z naszego życia. Nasz ojciec robił zdjęcia przy
każdej możliwej okazji, zupełnie jakby czuł, że kiedyś tylko
one będą nam przypominać o tym jak wyglądali. Sześć lat temu,
gdy rodzice świętowali rocznicę ślubu jakiś pijany kretyn
odebrał im życie. Swoją ciężarówką wjechał na przeciwny pas i
wgniótł samochód naszych rodziców w budynek.
-Co raz bardziej przypominasz mamę. -
powiedział patrząc na zdjęcie młodej Park Kyuyoung.
-Pewnie musi być zasmucona tym, że
jej lustrzane odbicie siedzi w takim gównie.
-Kyungri, niczego złego nie robimy.
Nikogo nie zabijamy, nie wyniszczamy. Oni sami się zabijają, sami
wybrali taką drogę, a my... My nie robilibyśmy tego, gdyby
ktokolwiek chciał nam pomóc.
Nie robilibyśmy tego, gdyby nie moja
głupota. Chciałabym zwalić winę na młody wiek, jednak
wiedziałam, że to wszystko było przez moją próżność, okropny
charakter. Gdy rodzice zmarli, nikt się nami nie zainteresował.
Wszystko przekonani byli, że mając ogromny spadek poradzimy sobie
we dwoje. Możliwe, że poradzilibyśmy sobie, gdybym nie była
zapatrzoną w siebie egoistką. Nie potrafiłam zrezygnować z
prowadzonego dotychczas życia, właściwie nawet nie próbowałam
tego zrobić. Mając mnie na głowie, Alexander szybko stracił
majątek, będąc zmuszonym kupować mi wszystko na co miałam
ochotę, bo w końcu „mama i tata na pewno by mi to kupili”.
Kiedy roztrwoniliśmy cały spadek, Alexander rzucił szkołę, by
zacząć zarabiać na nasze utrzymanie. Dopiero, gdy utraciliśmy
wszystko, dotarło do mnie co właściwie się stało.
Cztery lata temu, zupełnie przed
przypadek, Alex poznał ludzi, którzy wkręcili go w brudny,
narkotykowy biznes. Nauczyli go wszystkiego od podstaw. Od tamtego
momentu Alexander zostało zamienione na Okasian. Szybko
zauważyliśmy, że dilerka to rekordowo szybki zarobek. W parę
miesięcy odbiliśmy się od dna, udało nam się odkupić nasz dom i
powrócić do starych standardów życia.
▀▀
-Gdzie są... Auć! - w tym momencie
paczka papierosów uderzyła mnie w czoło.
-Tutaj. - zaśmiał się Ming i pokazał
mi język.
-Oppa. - próbowałam być słodka. -
To bolało...
-Nie marszcz tak czoła, bo zrobią ci
się zmarszczki. - klepnął mnie palcem w zmarszczoną skórę. - I
nie rób więcej aegyo, bo zacznę się ciebie bać.
Prychnęłam pod nosem. Mojemu aegyo
nikt, poza nim, nie potrafi się oprzeć. Chciałam rzucić go, w
ramach zemsty, paczką papierosów, która chwilę wcześniej trafiła
mnie w głowie, jednak zauważyłam nauczyciela idącego w naszą
stronę, więc owa paczka w ekspresowym tempie znalazła się w mojej
torbie. O mało nie stanęło mi serce, gdy nagle ktoś złapał mnie
za talię i pociągnął do tyłu. Porywaczem okazała się Kyungri,
która lśniła jak miliony monet. Jak to możliwe, że ta dziewczyna
wyglądała nieziemsko mając na sobie zwyczajny, puchaty, biały
sweter, skórzane, czarne spodnie i białe trampki przed kostkę?
-Nie nosisz mundurka? - zapytałam.
-Albo mam niewymiarowe ciało, na które
potrzeba jakiś specjalnych kroi, albo krawcowa jest leniwa. Czekam
już drugi tydzień na niego, ale nie o tym przyszłyśmy gadać.
-W takim razie przejdź, proszę do
rzeczy, eonni. - zaśmiałyśmy się, ponieważ po raz pierwszy
użyłam formalnego tonu.
-Szefunio chciałby cię poznać. Był
zachwycony, gdy usłyszał jak dobrze poradziłaś sobie pierwszego
dnia pracy.
-Kiedy?
-Będę pisać. Wolałam Cię
uprzedzić.
-Przed czym?
-Mój brat to flirciarz i typowy
podrywacz. Lepiej przygotuj się na tanie gadki rodem z dram. -
poszarpała mi włosy.
▀▀
Rozmowa z Tzuyu dała mi ogromnego
kopa. Poczułam się odważniejsza i po raz pierwszy od tygodni szłam
po szkolnym korytarzu z podniesioną głową. Motywujące słowa
Bloody obudziły we mnie, skrywaną głęboko w mojej świadomości,
odwagę. Nie chciałam już być ofiarą. Wiedziałam, że nie jestem
z tym problemem sama, i że jestem w stanie go rozwiązać. Oparłam
się o ścianę, włożyłam w uszy słuchawki i słuchając muzyki
czekałam na przyjaciółkę, która zaspała i miała przyjechać
dwadzieścia minut później niż zwykle.
▀▀
Po rozmowie z Kyungri pożegnałam się
z moim chłopakiem i poszłam odszukać Jessi. Jednak to ona znalazła
mnie i rzuciła mi się na szyję.
-Zróbmy coś niedobrego. - szepnęła
mi do ucha.
-Hm? - wskazała palcem przed siebie.
Park Chanmi. Nasza mała, słodziutka
Chanmi właśnie bawiła się swoim telefonem. Jako pierwsza ruszyłam
w jej kierunku, zostawiając Jessicę w tyle. Dziewczyna nie
zauważyła mnie, więc podskoczyła jak oparzona, gdy szarpnęłam
za jej słuchawki, które z hukiem upadły na podłogę.
-Ale masz świetny telefon! - udałam
zachwyt.
-Pokaż, też bym taki chciała! -
Jessi stanęła po mojej lewej stronie.
-Nie. - odpowiedziała nam po dłuższej
chwili.
-Co? - Jessica chyba nie uwierzyła w
to co właśnie usłyszała. - Dawaj powiedziałam.
-Nie. - jej odpowiedź zaskoczyła mnie
totalnie.
Nie byłam przygotowana na odmowę i
przez chwilę nie wiedziałam co mam począć. Jessica zawsze ma w
zanadrzu przygotowany plan awaryjny. Również w tym przypadku szybko
zareagowała. Szybkim, zdecydowanym ruchem zaplątała włosy Chanmi
w swoją dłoń. Szarpiąc za nie, zmusiła ją do podążania za
nią. Kierunek, w który zmierzałyśmy był oczywisty – damska
toaleta. Gdy tam weszłyśmy przed lustrem stały dwie dziewczyny,
jednak widząc co się kroi, prawie biegnąc opuściły te
pomieszczenie. Dopiero po ich wyjściu Jessica puściła włosy
Chanmi i silnie pchnęła ją na ścianę. Zaczęłam sprawdzać czy
kabiny są puste.
-Czysto. - rzuciłam do przyjaciółki.
A co do samego rozdziału, jest krótko, ale dynamicznie. Jak widzicie akcja co raz bardziej się rozkręca, mam nadzieję, że nikomu to nie przeszkadza. Macie może jakieś uwagi, sugestie? ;)
niedziela, 6 grudnia 2015
GUILTY - rozdział piąty
Nigdy nie posądziłabym się o to, że
kiedykolwiek coś takiego powiem, albo chociaż pomyślę, ale cieszę
się, że znowu jestem w szkole. To miejsce w ogóle się nie
zmieniło. Te same klasy, te same ławki, kolor ścian, a nawet
zapach. Po dwóch latach ukrywania się, w końcu mogę tutaj być.
Po dwóch latach mieszkania w jakiejś wiosce nad morzem, mogę być
w domu. Gdyby ta głupia laska nie spieprzyłaby roboty i nie
wykitowała, nie musiałabym uciekać i ukrywać się jak przestępca.
Mimo tego, że nie byłam winna jej śmierci, musiałam wyjechać z
miasta, aby sprawa nie została powiązana ze mną i moim bratem. Na
szczęście zagrożenie już minęło, a ja jestem tutaj. W Seulu, w
moim miejscu na ziemi. „Kyungri, witaj w domu.”
▀▀
Po prawie dwóch godzinach drogi
samochodem, byliśmy na miejscu. Restauracja „First love”
znajdowała się na obrzeżach miasta i nie wyglądała zachęcająco.
Jej wnętrze stylizowane było na leśną chatkę, wszystko utrzymano
w ciemnej kolorystyce. Na podłogach były grube dywany, a wysokie,
drewniane kredensy zasłaniały praktycznie wszystkie ściany, które
pokryte były tapetą w kolorze czerwonego wina. Przy ciężkich
stołach rolę krzeseł odgrywały niskie pnie drzew. W lokalu nie
było nikogo, poza Kyungri, której pastelowa, niebieska ramoneska
wyróżniała się w tym ciemnym pomieszczeniu. Miała na sobie tak
wysokie, czarne szpilki, że zastanowiło mnie czy jest możliwość
w ogóle się w nich przemieszczać.
-Jesteś sama? - zagadała, gdy
usiadłam naprzeciw niej.
-Joonyoung czeka na zewnątrz, nie
chciał wchodzić. - uśmiechnęłam się do kelnerki, która właśnie
podeszła do naszego stolika.
Wyglądała na bardzo młodą, dałabym
jej maksymalnie piętnaście lat. Miała spięte w niedbałego koka
włosy, ubrana była w biały top i krótkie, jeansowe szorty. Szybko
odwzajemniła uśmiech i z tylnej kieszeni spodni wyciągnęła
notatnik.
-Dwie szklanki whisky. - rzuciła
Kyungri. - Zjesz coś? - kiwnęłam przecząco głową. - Young
pewnie mówił ci w jakim celu cię tu zaprosiłam.
-Ponoć masz dobrą robotę dla mnie.
Zastanawia mnie tylko jaką. - przerwałam na chwilę, gdy młoda
kelnerka wróciła z zamówieniem. - Nie mam przecież żadnego
wykształcenia, dopiero od niedawna mieszkam w Seulu.
-Pośrednik finansowy. - sięgnęła po
szklankę i wzięła dużego łyka trunku, nawet się nie krzywiąc.
-Słucham? - wydało mi się, że się
przesłyszałam.
-To co słyszałaś. - zaśmiała się.
- Mój brat ma... mały biznes, ostatnio trochę się rozrósł i
potrzebujemy kogoś takiego jak ty.
-Jak ja? - nie do końca rozumiałam co
mogą chcieć od licealistki.
-Widzę, że nie rozumiesz, więc nie
będę owijała w bawełnę. - zbliżyła się do mnie. - Mój brat
rozprowadza dragi, potrzebujemy kogoś kto będzie odbierał kasę za
dragi od klientów. Ostatnio odpadła nam laska, zaćpała się i
spieprzyła robotę. Teraz brat chce kogoś porządniejszego, a z
tego co słyszałam od Younga, jesteś idealna do tej roli.
-Ile? - po dłuższym zastanowieniu
zapytałam.
-Pięć procent, siedem od specjalnych
zamówień.
-Good. - duszkiem wypiłam gorzki
trunek. - Wchodzę w to.
-Jesteśmy w kontakcie. - podała mi
wizytówkę i ruszyła do wyjścia.
▀▀
-Jak długo? - zapytała Bloody z
grobową miną. - Od pierwszego razu nie dają ci spokoju, tak?
-Tak. - nie chciałam odpowiadać,
jednak wiedziałam, że Tzuyu nie odpuści.
-Dlaczego mi o tym nie powiedziałaś?
Nie ufasz mi? Przecież gdybym wiedziała, że to nie był
jednorazowy występek, od razu bym im wygarnęła.
-Właśnie dlatego! - zaszlochałam. -
Gdybyś wiedziała, ściągnęłabyś na siebie kłopoty.
-Chanmi, ale one cię dręczą, jak
mogłabym patrzeć na to w spokoju? - widziałam, że była bardzo
przejęta.
-Wszystko ze mną w porządku, Bloody.
Na początku jest mi przykro, ale potem mi przechodzi. Już niedługo
w ogóle przestanę się tym przejmować, a wtedy znudzi im się to.
One potrzebują zwrócić na siebie czyjąś uwagę, a jeśli zacznę
je ignorować, dadzą mi spokój.
-Ale ile jeszcze będzie to trwać?
Chanmi, martwię się o ciebie!
-Jeszcze trochę. Bloody, ja naprawdę
daję radę. Nie dam się im zastraszyć, nie załamię się przez
nie, bo nie są tego warte.
Tego wieczora Tzuyu spała ze mną.
Długo dyskutowała ze mną o tych dziewuchach, chciała, bym
pozwoliła jej zareagować. Ja jednak chcę ją chronić, wiem, że
jej nieumiejętność trzymania języka za zębami, ściągnęłaby
na nią same nieszczęścia. Zresztą jeszcze daję sobie radę z tym
wszystkim. Jeszcze.
▀▀
Alexander był naprawdę zadowolony,
gdy opowiedziałam mu o naszej nowej zdobyczy. Stwierdził nawet, że
ma całkiem przyjemne spojrzenie. Nim jednak zleci jej jakąś
robotę, poprosił mnie, abym jej się przyjrzała, poznała jej
zwyczaje, zachowania. Tak więc robiłam, usadowiłam się w
stołówce, czekając na Jiyeon i Jessicę. Nietrudno było je
zauważyć, już od samego wejścia zwracały swoją uwagę.
Uśmiechnęłam się sama do siebie, gdy zobaczyłam ich ofiarę
nieopodal ich. To było niesamowicie urocze, kiedy za wszelką cenę
starały się zgnębić niczemu winną dziewczynę. Cały ten zabawny
cyrk zaczął się, gdy doszło do ich spotkania.
-Słuchaj, Park Chanmi. - Jessica
zarzuciła jej rękę na szyję. - Jiyeon jutro wybiera się do domu
i potrzebuje małej pomocy finansowej.
-Nie dam wam pieniędzy. - patrząc na
czubki swoich butów odpowiedziała.
-Ty chyba czegoś nie zrozumiałaś. -
tym razem Jiyeon wkroczyła do akcji, silnie uderzając Chanmi w
ramię. - To nie była prośba, ani propozycja. Wyskakuj z forsy!
Zaśmiałam się pod nosem, gdy
drżącymi dłońmi podała im banknoty. Cholera, te dwie są
naprawdę dobre. Kiedy Jiyeon mnie zauważyła, pomachała do mnie, a
następnie zniknęła w dalszej części stołówki.
▀▀
Serce było mi jak szalone, gdy
stanęłam pod drzwiami mojego domu. Minęły dwa miesiące, a
wydawało mi się jakby nie było mnie tutaj przez wieczność.
Chciałam zajrzeć do wnętrza przez okno jednak śnieżnobiałe
firanki uniemożliwiły mi to. Gdy tylko mama otworzyła drzwi,
rzuciłam jej się na szyję. Nigdy nie byłyśmy szczególnie
blisko, jednak była to moja jedyna rodzina, więc tęskniłam za
nią, a także miałam lekkie wyrzuty sumienia, że zostawiłam ją
samą. Gdy w końcu uwolniła się z mojego uścisku, spojrzałam na
nią. Wciąż wyglądała tak samo. Jej długie, czarne włosy
związane były w koka, nie miała ona nałożonego makijażu, a
ubrania, w których była to te same, które zawsze lubiła nosić.
-Jak w szkole? - zaczęła, częstując
mnie herbatą.
-Super, jestem druga w klasie! -
wręczyłam jej wydruk moich ocen.
-Przecież ja od początku wiedziałam,
że moja córeczka jest zdolnym dzieckiem. Opowiadaj, jak Ci się
żyje w dużym mieście?
▀▀
Czekałam na Jiyeon w swoim
samochodzie. Na pierwszy raz trafił jej się łatwy klient, który
nigdy nie sprawiał problemów. Nie chcieliśmy, by się wystraszyła,
więc mieliśmy zamiar wprowadzać ją w to stopniowo, tak, aby mogła
przyzwyczaić się do zasad, które panują w naszym świecie. Nie
mam pojęcia dlaczego, ale od samego początku polubiłam tę
dziewuchę. Kiedy wsiadła do mojego samochodu, od razu przeszłam do
konkretów.
-Sprawa jest nieskomplikowana, ale skup
się. - kiwnęła tylko głową. - Podwożę cię na miejsce odbioru,
czekam na ciebie, gdy ty wsiadasz do samochodu, który Ci wskażę,
odbierasz kasę i wracasz. Proste, prawda?
-Jasne. - odpowiedziała mi i
uśmiechnęła się.
-To – podałam jej małe urządzenie.
- gdyby coś poszło nie tak. Klikasz wtedy dwukrotnie kontrolkę, a
my dostajemy znak, żeby wkroczyć. Za nami będzie jechał jeszcze
jeden samochód, to mężczyźni, którzy robią za naszą ochronę.
-Czy klienci są groźni?
-To dla poczucia komfortu,a czasem
przydaje się, gdy ktoś próbuje się targować. Nie zgadzaj się na
zniżenie ceny.
▀▀
Przyjechałyśmy na teren otoczony
ruinami. Po rozejrzeniu się, rozpoznałam, że jest to kompleks
fabryki środków chemicznych, który spłonął rok temu, a z powodu
dziwnych zawirowań prawnych, nie mógł zostać zburzony. Poza nami,
znajdowały się tutaj trzy inne samochody. W milczeniu czekałam na
znak od Kyungri. Po paru minutach usłyszałam hasło „Czarny
mercedes klasy A”. To do roboty.
Bez zawahania wsiadłam tylnym wejściem
do samochodu. Na jednym z siedzeń znajdował się młody mężczyzna,
wydawał się być przystojny, jednak nie przyglądałam mu się.
-Znasz cenę? - zapytałam
beznamiętnie.
-Przelicz. - podał mi trzy, grube
pliki banknotów. - Jesteś nowa? - zaśmiał się, gdy po raz drugi
pomyliłam się przy liczeniu.
-To pytanie czy stwierdzenie? -
zapytałam, nie odrywając się od liczenia.
-Odpowiedz sobie sama. - chciał
powiedzieć coś jeszcze, jednak odezwałam się jako pierwsza.
-Zgadza się. - nie czekając na
odpowiedź wyszłam z samochodu.
▀▀
Byłam zaskoczona jak szybko poszło
Jiyeon. Przyzwyczaiłam się do czekania znacznie dłużej, zaś ona
uwinęła się w 15 minut. Gdy tylko wróciła, wzięłam się za
liczenie pieniędzy. To nie tak, że jej nie ufałam, jesteśmy tylko
ludźmi i wiem, iż każdemu może zdarzyć się pomyłka. W naszym
wypadku taka pomyłka mogłaby mieć bolesne skutki, więc każdy
kontrolował każdego.
-Proszę, oto Twoja pierwsza wypłata.
- podałam jej pieniądze. - 2500$, przelicz proszę. Może nie jest
to dużo, ale przy grubszych zamówieniach sobie odbijesz.
Jak już zauważyliście, pojawił się trzeci, zupełnie inny punkt widzenia. Teraz będziecie mogli zobaczyć historię oczami tajemniczej Kyungri.
Czy tylko ja mam tak, że muszę walczyć ze sobą, by nie odpowiedzieć wam na pytania, wątpliwości dotyczące fabuły? Kiedy widzę, że jesteście w błędzie lub macie rację, chcę wam to powiedzieć, no a przecież nie mogę...
Zachęcam do komentowania!
niedziela, 29 listopada 2015
GUILTY - rozdział czwarty
Kierowca utknął w korku, Jessica
została w szkole na korepetycjach, a starsi wciąż mieli lekcje,
więc wraz z Mingyu postawiliśmy skoczyć do jakiejś knajpki na
chińskie jedzenie, a potem pieszo wrócić do domu. Byliśmy głodni,
więc w kategorii cudów znalazł się fakt, iż zaledwie dwie ulice
od naszej szkoły znajdowała się znana knajpa z najlepszym w
mieście kurczakiem gongbao. Do przepysznego kurczaka zamówiliśmy
zupę z pierożkami wonton, a także po kieliszku ergoutou.
▀▀
Zaraz po incydencie w stołówce,
zwolniłam się ze szkoły, a Bloody napisałam wiadomość, że
poczułam się gorzej. Obiecałam sobie, iż powiem jej o tym
wszystkim... ale jeszcze nie teraz. Wiedziałam jednak, że muszę
zrobić to już niedługo, jak najszybciej, ponieważ w szkole
huczało od plotek na temat ostatnich wydarzeń. Nie chciałam tego
robić, ponieważ obawiałam się, iż postanowi ona coś z tym
zrobić i sama stanie się ofiarą tych okrutnych dziewuch. Znam
Bloody bardzo dobrze, chcąc chronić innych, ściąga na siebie
podwójne nieszczęście. Wolę przeżywać to wszystko sama, niż w
jej towarzystwie. Zresztą to co się teraz dzieje to nic takiego,
prawda?
▀▀
-Właściwie od kiedy nie brzydzi Cię
skinship? - wcisnęłam przycisk w windzie.
-Hm? - spojrzał nie wiedząc o co mi
chodzi.
-Byłeś tak pijany, że nie pamiętasz
jak mnie przytuliłeś? Takiego wydarzenia nie pamiętasz? -
zaśmiałam się. - Nie robiłeś tego nawet przed twoim wyjazdem do
UK.
-A. To. Dalej mnie brzydzi. - odparł
chłodno.
-Czyli ja jestem wyjątkowa? - znów
wybuchłam śmiechem.
-Może i jesteś, okruszku.
-Okruszku? - teraz śmiałam się już
w najlepsze. - Co to w ogóle za określenie? Czy Ty mnie właśnie
obraziłeś?
-Wredna dziewucha. - delikatnie klepnął
mnie w głowę. - Człowiek się stara, to nie można tego docenić?
Trzeba się śmiać z czyiś starań?
-A niby o co Ty się starasz, hm? -
przestałam się śmiać widząc jego minę.
-Same z Tobą problemy. Dlaczego Ty? -
westchnął, wychodząc z windy, a ja wybiegłam przed niego, torując
mu drogę.
-Niby czemu ja?
Nachylił się nade mną, a nasze
spojrzenia się spotkały. Trwało to chwilę, jednak miałam
wrażenie, że przez całą wieczność zatapiałam się w jego
ciemnych, czekoladowych oczach. Nim zdążyłam jakkolwiek
zareagować, wplótł dłoń w moje włosy i złożył na moich
ustach pocałunek. Był on niewinny, delikatny i niesamowicie
przyjemny. Zakręciło mi się w głowie, a po moim ciele przeszedł
dreszcz. Chciałam coś zrobić, odwzajemnić pocałunek, albo
odepchnąć od siebie Mingyu, jednak stałam sztywno, zupełnie
jakbym była kamienną rzeźbą.
-Właśnie dlatego. - odparł
przerywając pocałunek, a następnie zniknął za drzwiami naszego
mieszkania.
Oparłam się o chłodną ścianę
korytarza. Potrzebowałam dłuższej chwili, by ochłonąć po tym co
właśnie się wydarzyło, a także, by połączyć wszystkie myśli,
które błądziły po mojej głowie, w jedną logiczną całość.
Coś mi świtało, jednak za nic nie wiedziałam co. Miałam
wrażenie, że czegoś ważnego nie pamięta. Dotknęłam swoich ust,
więc to wydarzyło się naprawdę? Nie obudzę się za chwilę i nie
skarcę pod nosem? Chyba całą wieczność stałam na korytarzu, nim
weszłam do naszego mieszkania. Było w nim pusto, jedynie odgłosy
muzyki dochodzące z pokoju Mingyu sygnalizowały, iż ktoś się w
nim znajduje. Nie wiedzieć czemu, obawiałam się, że natknę się
na przyjaciela, więc szybko skierowałam się do sypialni, aby
spędzić w niej cały dzisiejszy wieczór.
▀▀
Obudził mnie czyjś dotyk na moim
ramieniu. Była to Bloody.
-Powinnaś położyć się spać,
jesteś tak zmęczona, że zasnęłaś na książkach. - pogładziła
mnie po włosach.
Rozejrzałam się, wciąż jeszcze
zaspana. Rzeczywiście siedziałam przy biurku, a wygodną poduszką,
na której spałam, okazały się być ćwiczenia z języka
angielskiego. Nie sądziłam, że czas present simple jest w stanie
człowieka uśpić lepiej, niż niejedne ziółka.
-Tak, pójdę się kąpać i położę
się spać. - w końcu odpowiedziałam przyjaciółce.
-Za dużo czasu spędzasz przy
książkach, a za mało poświęcasz go na sen. - westchnęła. -
Zdaję sobie sprawę, że twoja mama dała Ci w kość, ale nie
możesz się przemęczać. Wyglądasz ostatnio jak cień człowieka,
nie poznaję Cię.
-Nie jest na pewno jeszcze tak źle. -
uśmiechnęłam się do niej.
-Jak to nie? - przykucnęła przy mnie.
- Masz tak podpuchnięte oczy, że już niedługo nie będziesz przez
nie widzieć, cienie pod nimi zaczynają sięgać połowy policzków,
no a dzisiaj? Zwolniłaś się z lekcji, bo kiepsko się czułaś.
Jeśli dalej tak będziesz robić, będziesz czuć się jeszcze
gorzej.
-Może masz rację. - oparłam brodę o
jej głowę. - Może trochę zbyt intensywnie ostatnio żyję.
-Zadbaj o siebie, dobrze? Nie
polepszysz swoich ocen, jeśli będziesz chodziła nieprzytomna do
szkoły.
Stojąc pod prysznicem rozmyślałam
nad słowami Bloody. Nawet nie zauważyłam, że ostatnio wyglądam
gorzej, podpuchnięte oczy jakoś nie szczególnie nie zwróciły
mojej uwagi, a cienie pod oczami miewałam zawsze, więc nie
przejmowałam się tym, jak duże i widoczne są. Na szczęście
plotki do Tzuyu jeszcze nie dotarły, oby było tak jak najdłużej.
Niech myśli, że to walka o dobre oceny, sprawia, że nie śpię po
nocach. Nie chcę przyznać jej, iż to zasługa tych okropnych
dziewuch, które świetnie bawią się niszcząc mnie psychicznie.
▀▀
Cały popołudnie oraz wieczór uczyłam
się. Lubiłam to robić, a także szło mi to bardzo łatwo,
bezproblemowo, co zresztą widoczne było w rankingu – znajdowałam
się w czołówce najlepszych uczniów w naszej klasie. Nie wiem co
jest zasługą tego, iż właściwie nie muszę ciężko pracować,
aby czegoś się nauczyć. W czasie, gdy inni musieli godzinami
męczyć się z nowymi pojęciami, mnie wystarczało paręnaście
minut, by ów materiał mieć opanowany w stu procentach. Matematyka
jest jednak moją zmorą, która wymagała ode mnie troszkę więcej
czasu. Właśnie dzisiaj starałam się jak najlepiej opanować
wiedzę z sum algebraicznych. Jak wiadomo w czasie nauki fajnie jest
coś przekąsić, więc postanowiłam, że zaopiekuję się
bakaliami, które już od dłuższego czasu leżały w szafce w
kuchni.
Pech chciał, że owe bakalie
znajdowały się na najwyższej półce, pomimo ogromnych starań nie
mogłam ich dosięgnąć. Podskakiwałam, stawałam na palcach, a
mimo to cel był wciąż nieosiągalny. Nagle poczułam, że ktoś
staje za mną i bez problemu sięga po opakowanie bakalii. Odwróciłam
się i zobaczyłam Mingyu. Speszyłam się będąc tak blisko niego i
chciałam uderzyć samą siebie, za to o czym w tym momencie zaczęłam
myśleć. Mingyu musiał dostrzec moje zagubione spojrzenie, bo
zaśmiał się tylko, a potem odrzekł „Nie będzie jak w filmach,
głuptasie”, pstryknął mnie w nos i wrócił do swojego pokoju.
Kiedy chciałam już odetchnąć z ulgą zauważyłam Hyeyin stojącą
na progu. No to czekała mnie ciekawa pogaduszka.
▀▀
Już od samego rana czułam się
kiepsko, tak bardzo nie chciałam iść do szkoły, spotkać tej
dwójki. Wiedziałam jednak, że lepiej będzie, gdy nie pokażę
słabości i nie będę się ukrywała. Zmieniłam zdanie zaraz po
tym, gdy weszłam do budynku szkoły. Przecież mogę raz pozwolić
sobie na to, by poczekać na dzwonek w kabinie w jednej z szkolnych
toalet. Siedziałam na zamkniętej muszli klozetowej, gdy usłyszałam
dwie dziewczyny.
-Widziałaś jak te nowe obchodzą się
z Park Chanmi? - zapytała pierwsza.
-No, prawdziwy cyrk. Już pierwszego
dnia sobie ją upatrzyły. Kiedy Jessica uderzyła w szafkę,
podskoczyłam przerażona.
-Na samą myśl o tych dziewczynach mam
dreszcze. Ktoś chyba powinien pomóc tej dziewczynie? Wiesz, podejść
i powiedzieć coś tym dwóm.
-Chyba nie chcesz tego zrobić?
-Nigdy. Nawet nie chcę wiedzieć co
zrobiłyby komuś, kto sprzeciwiłby się im. Miałby chyba jeszcze
gorzej niż ta drugoklasistka.
Gdy zadzwonił dzwonek, szybko zjawiłam
się w klasie i chciałam się rozpakować, kiedy do klasy wszedł
dyrektor oznajmiając, iż nasz nauczyciel spóźni się jakieś 15
minut, ponieważ utknął w korku. Wszyscy krzyknęli z radości.
Chciałam powtórzyć sobie materiał, nim nauczyciel się zjawi.
Sięgnęłam po swoją torebkę i już miałam wypakować swoje
rzeczy, gdy ktoś wyszarpnął mi ją z rąk. Spojrzałam przed
siebie. Jessica z tym diabelskim uśmiechem trzymała moją torebkę,
za nią stała zaś Jiyeon.
-Świetna torebka! - zaśmiała się. -
Ile za nią dałaś?
-Zobaczymy co nasza przyjaciółka nosi
ze sobą do szkoły. - powiedziała Jiyeon odbierając od Jessici
moją torbę. - Dzięki temu dowiemy się co lubisz najbardziej.
Zrobiło mi się gorąco, gdy cała
zawartość mojej torebki wylądowała na ławce, a pojedyncze rzeczy
spadały na podłogę. Dziewczyny miały ogromną frajdę
przeglądając moje rzeczy, a następnie rzucając je niedbale tuż
przede mnie. Miałam wrażenie, że to wszystko się nie skończy, że
trwa tak długo, a ja jedyne co potrafiłam zrobić to tępo
przyglądać się całemu wydarzeniu, zupełnie jak jakiemuś
spektaklowi. Gdy Jessica i Jiyeon skończyły tę chorą zabawę,
wyszły z klasy, a tuż za nimi ruszyła Tzuyu, w ostatniej chwili
udało mi się złapać ją za rękę i zatrzymać.
-Bloody. - szepnęłam.
-Co to było? - była wściekła. -
Puść mnie, ja im tego nie odpuszczę! One nie mają prawa tego Ci
robić!
-Bloody, proszę. - byłam bliska
płaczu. - Nie rób tego, zostań tu ze mną.
▀▀
Po udanej akcji z Jessicą, otrzymałam SMS-a od Mingyu, w którym zaproponował wagary. Nie byłabym sobą,
gdybym odmówiła i już po pięciu minutach czekałam za murem
szkoły na przyjaciela.
-Co tak długo? - zapytałam, gdy zza
rogu wyłonił się Mingyu.
-Musiałem sobie jeszcze wszystko
przemyśleć.
-Co przemyśleć?
-Daj mi jeszcze chwilę. Po prostu
chodź. - złapał mnie za nadgarstek i pociągnął.
Dotarliśmy do parku w środku miasta.
W koło było pełno ludzi, wszyscy pędzili w swoją stronę, nie
zwracając uwagi na innych. Siedzieliśmy na ławce w ciszy,
przyglądałam się przyrodzie, która nas otaczała. Nie wiem jak
długo już milczeliśmy, gdy Mingyu w końcu się do mnie odezwał.
-Jesteśmy przyjaciółmi. Znasz mnie
od dawna i czujesz się ze mną komfortowo? - zapytał.
-No tak. - odpowiedziałam, nie wiedząc
o co mu chodzi.
-Jest nam ze sobą dobrze? - wciąż
zadawał dziwne pytania.
-Tak.
-Dlaczego nie moglibyśmy być kimś
więcej niż przyjaciółmi?
-Słucham? - wydawało mi się, że się
przesłyszałam.
-Chcę żebyś nie patrzyła na żadnego
mężczyznę poza mną. - odparł szybko, a potem odwrócił wzrok.
Chwilę milczałam, nie wiedziałam co
mu odpowiedzieć. W głowie analizowałam każdą możliwość po
kilkanaście razy. W końcu coś mnie olśniło. Zbliżyłam się do
niego i wtuliłam, wdychając zapach jego perfum. Nie czekałam
długo, by poczuć jak obejmuje mnie i splata nasze dłonie. Dalej
siedzieliśmy w milczeniu, skupiłam się na tej przyjemnej chwili,
co jakiś czas zerkając na Mingyu. „Mój chłopak”.
Zachichotałam cicho, gdy przyszło mi to do głowy.
Całą tą sielankę przerwał mój
telefon, który bardzo głośno informował, iż ktoś właśnie do
mnie dzwonił. Był to Joonyoung.
-Halo?
-Słuchaj! Mam dla Ciebie zajebistą
wiadomość. - był podekscytowany.
-Jaką? Nawijaj.
-Spodobałaś się Kyungri, więc
postanowiła wciągnąć cię w swoje kręgi. Jest dla Ciebie robota.
W mojej głowie pojawił się kolejny pomysł na urozmaicenie tego opowiadania. Będziecie mogli zobaczyć go już w następnej części, więc mam nadzieję, że z chęcią na niego poczekacie~
Tradycyjnie zapraszam do komentowania!
niedziela, 22 listopada 2015
GUILTY - rozdział trzeci
-To nasz pierwszy weekend razem, co wy
na to, żeby wybrać się za miasto? Rodzice Hwasy mają dwa domki. -
zaproponował Joonyoung popijając piwo.
-Rodzice z nich nie korzystają. W
ogródku jest basen, można zrobić grilla, a poza tym jeszcze nie
opiliśmy porządnie przyjazdu naszej małej dręczycielki.
-Ja jestem za. Ten dupek też jedzie. -
powiedziała Jessi, wskazując na swojego brata. - Jiyeon, Ty nie
masz wyboru, jedziesz bez dwóch zdań.
-W takim razie na co jeszcze czekamy? -
spojrzałam na wszystkim. - Pakujemy się! - jako pierwsza ruszyłam
do pokoju.
W tym roku wiosna pojawiła się tak
wcześnie i była tak ciepła, że mimo tego, iż był dopiero
marzec, wszystkie zapakowałyśmy stroje kąpielowe, by spędzić
wieczór w basenie. Chłopcy zaopatrzyli nas w odpowiednią ilość
alkoholu, który miał umilić pierwszy wspólny weekend odkąd
przyjechałam do Seulu. W dobrym humorze ruszyliśmy odpocząć.
▀▀
Byłam ogromnie zszokowana, gdy okazało
się, że moje wyniki wcale się nie polepszyły, wręcz przeciwnie –
spadłam w rankingu. Niestety dowiedziała się o tym moja mama i
nakazała mi, bym jutro przyjechała do domu. Z jej głosu
wywnioskowałam, że nie jest zadowolona. Martwiłam się, ponieważ
mama ma mocny charakter i tylko mój tato jest w stanie ugasić jej
temperament. Niestety od dwóch miesięcy jest w USA, załatwia
sprawy biznesowe.
-Co to za mina? - Bloody weszła do
mojego pokoju.
-Spadłam w rankingu... - nie chciałam
jej martwić, ale nie chciałam też kłamać.
-Jak to możliwe? Przecież mówiłaś,
że tak zrobiłaś postępy na korepetycjach. - wyraźnie
posmutniała. - Mama już wie?
-Tak, dzwoniła. Przyśle po mnie jutro
kierowcę. - oparłam głowę o ramię przyjaciółki, która właśnie
usiadła obok mnie.
-Czekaj! A może. - zamarła. - Nie, to
niemożliwe.
-Hm? - nie wiedziałam o co jej chodzi.
-Przez chwilę myślałam, że może te
dwie nowe dziewczyny mają takie wyniki, ale przecież to niemożliwe.
- na same wspomnienie tych dziewczyn przeszyły mnie dreszcze.
-Myślisz, że te niegrzeczne dziewuchy
się uczą? Im w głowie tylko rozboje.
-Nie martw się, na następny raz
poprawisz się. Jeśli chcesz, pomogę Ci trochę.
▀▀
Na miejsce dotarliśmy pod wieczór,
więc nie tracąc czasu, jeszcze przed wejściem do domków,
otworzyliśmy po piwie i wznieśliśmy toast za naszą piątkę.
Postanowiliśmy, że podzielimy się domkami ze względu na płeć.
Większy, lepszy domek, rzecz jasna, przypadł dziewczynom. Mniejszy,
oddalony od naszego o jakieś 200 metrów, przez te dwie noce należeć
miał do Joonyounga i Mingyu.
Wieczór był ciepły, więc Hwasa
zarządziła, iż robimy grilla. Poprosiła, bym razem z Mingyu
poszła do sklepu po potrzebne rzeczy. Zaczynało się ściemniać, a
droga prowadziła głównie przez las, więc miałam pewne obawy.
Moja wyobraźnia uwielbia wprawiać mnie w przerażenie, a zwykły
cień sprawia, że zaczynam krzyczeć przerażona. Na szczęście
obok mnie był Kim, więc mogłam czuć się bezpieczna.
-Nie jest Ci zimno? - przerwał ciszę.
-Nie, jest w porządku. - uśmiechnęłam
się.
-Dobrze, że tu jesteś. - objął mnie
i znów nastała cisza.
Zupełnie zszokował mnie ten czyn,
ponieważ Mingyu nigdy nie okazywał swojej sympatii. Z własną
siostrą po dwóch latach rozłąki przywitał się jedynie chłodnym
„cześć”. Właściwie od zawsze żartowaliśmy, iż skinship i
Mingyu nie mają prawa znaleźć się w jednym zdaniu. Jego dłoń na
mojej talii zupełnie mi nie przeszkadzała, było to przyjemne
uczucie, które sprawiło, że poczułam się dużo bezpiecznej w tym
ciemnym lesie.
-Coś Ty taka sztywna? - zapytał mnie
i zaśmiał się. - Boisz się?
-Spadaj. Wcale nie. - udałam obrażenie
i wyrwałam się z uścisku.
-Tego mężczyzny też nie? - wskazał
palcem w głąb lasu, a moja mina zrzedła. - Żartowałem. - znów
zaczął się śmiać.
-Dupek.
Chciałam zostawić go w tyle i iść
sama, jednak wizja samotnej wędrówki po ciemnym lesie szybko wybiła
mi ten pomysł z głowy. Jedyne co mi zostało to kroczyć pół
kroku przed kumplem i twardo trzymać się tego, iż jestem na niego
poważnie obrażona. Minęła dłuższa chwila, gdy poczułam jak
Mingyu zachodzi mnie od tyłu, delikatnie obejmuje i opiera brodę na
mojej głowie.
▀▀
-Czy Ty kiedykolwiek zaczniesz doceniać
to co robimy dla Ciebie z ojcem?! - mama wrzeszczała już chyba
godzinę, a ja ledwo powstrzymywałam się od płaczu.
-Mamo.. - łamał mi się głos. - Ja
naprawdę daję z siebie wszystko.
-Tak? Powiedz mi, w takim razie, jak to
możliwe, że spadłaś w rankingu? - była wściekła.
-Naprawdę nie mam pojęcia. Wiesz,
mamy dwie nowe dziewczyny w klasie... - nie zdążyłam dokończyć,
gdy mama wtrąciła się w zdanie.
-Chcesz mi powiedzieć, że dziewczyna,
która ledwo wróciła z Ameryki, już zdążyła Cię wyprzedzić? -
usiadła na fotelu, a potem zaśmiała się pod nosem. - A może ta
biedaczka z Busan, która jest w tej szkole tylko przez wpływy
znajomych, jest taka mądra?
-Przepraszam, mamo.
-Zastanawiałaś się kiedykolwiek nad
sobą?! - modliłam się, żeby to wreszcie się skończyło. - Wiesz
co byś osiągnęła, gdyby nie my? Nic! Nie jesteś atrakcyjna, więc
powinnaś przyłożyć się chociaż do nauki. Masz wszystko czego
potrzebujesz, więc dlaczego nie możesz zrobić chociaż jednej
rzeczy dobrze? Gdyby nie nasze pieniądze, już za parę lat żyłabyś
w jakiś slamsach, pracując za psie pieniądze.
Mama zawsze była wybuchowa i nie
panowała nad tym co mówiła. Byłam przyzwyczajona do tego, jednak
tego wieczora jej słowa trafiły mnie głęboko w serce. Naprawdę
starałam się, dawałam z siebie wszystko. Czy gdybym była tak
piękna jak mama, byłoby mi łatwiej?
▀▀
Wszelkiego rodzaju wyjazdy za miasto na
weekend zawsze kończyły się dla nas tak samo. Dopadał nas kac,
nazywany przez nas wielką śmiercią, który odbierał nam zdolność
do życia. Widok śpiących na muszli klozetowej Joonyounga z Hwasą
był dla mnie normalnością. Niejednokrotnie zdarzało mi się
towarzyszyć tej dwójce, jednak tym razem karą za intensywny
weekend był niesamowity ból głowy. Leżąc w łóżku, miałam
wrażenie, że słyszę jak trawa za oknem rośnie. W podobnym stanie
musiała być Jessi, która z wielkim grymasem na twarzy szykowała
nam tłusty, idealny na kaca, ramen. Wielkim zaskoczeniem był dla
mnie Mingyu, który wyglądał jak nowo narodzony, zupełnie jakby w
ogóle nie ruszył w ten weekend alkoholu.
Po leniwej, boleśnie spędzonej
niedzieli, nadszedł czas powrotu do szkoły. Razem z Jessicą
postanowiłyśmy grzecznie spędzić ten dzień w szkole, jednak
plany pokrzyżowała nam Chanmi, która mignęła nam przed oczami na
stołówce. Okazja była podana jak na tacy, nie byłybyśmy sobą,
gdybyśmy owej okazji nie wykorzystały. Dziewczyna szła z tacą
jedzenia w kierunku stolików. Rozpędziłam się i popchnęłam ją
barkiem tak, że tacka spadła z hukiem na podłogę.
-No i co my teraz zrobimy? - zapytałam,
nie udając już zdziwienia.
-Jak to co? - przede mną stanęła
dziewczyna, której nigdy wcześniej nie widziałam. - Przecież
można to jeszcze zjeść. - schyliła się po pojemnik z sosem
sojowy, a następnie wylała go prosto na twarz Chanmi.
-Chyba tak to się robi? - szepnęła
mi do ucha, a następnie usiadła przy najbliższym stoliku,
uśmiechając się do nas.
Spojrzałam na nią. Była to
najpiękniejsza dziewczyna, którą kiedykolwiek w życiu spotkałam.
Miała długie, proste włosy, twarz jak z okładki i cudowną
figurę.
Na odchodne kopnęłam w leżącą
tackę i wraz z Jessi podeszłyśmy do nieznajomej.
-Co to miało znaczyć? - zaczęła
Jessica.
-Jestem tu nowa i nie wiedziałam ja
zagadać. - zaśmiała się dziewczyna. - Park Kyungri. Joonyoung
mówił, że spotkam dwie skandalistki, ale nie sądziłam, że tak
szybko na was trafię.
-Kim Ty jesteś? - również się
zaśmiałam.
-Stara znajoma szalonej dwójki. Miałam
pewne kłopoty, ale właśnie wróciłam do gry.
Nie wiem jak to się dzieje, ale opowiadanie te tak łatwo mi się tworzy, że chyba wpadnę w rozpacz, gdy będę musiała je zakończyć.
Btw. NIECH MI KTOŚ POWIE KIEDY STUKNĘŁO TUTAJ 4500 WYŚWIETLEŃ? Każde wyświetlenie jest dla mnie na wagę złota, więc bardzo mocno dziękuję tym, którzy regularnie (nieregularnie też) tutaj zaglądają i nabijają tych wyświetleń.
Troszkę mi przykro, bo zauważyłam, iż ubył mi jeden obserwator. Ktoś w końcu ma mnie dość :x
PS: Jak podoba wam się fakt, iż pojawiła się nowa postać? Fajne urozmaicenie czy bezsens?
Jak zawsze zapraszam gorąco do komentowania ♡♡
niedziela, 15 listopada 2015
GUILTY - rozdział drugi
Odwróciłam jednak wzrok,
przypominając sobie prośbę Bloody. Spojrzałam na resztę klasy,
wszyscy szeptali, spoglądając niedyskretnie na mnie. Czyżby każdy
wiedział o tym co wydarzyło się na korytarzu? Nie chcąc tkwić na
środku sali, szybkim krokiem ruszyłam do swojej ławki. Usiadłam
obok Jinah, dziewczyny, z którą siedziałam od zawsze, mimo tego,
iż nie przyjaźniłyśmy się i niewiele o sobie wiedziałyśmy.
-Cześć. - rzuciłam do koleżanki,
która słysząc mój głos, przerażona odsunęła się na drugi
brzeg ławki.
Czyżby bała się, że spotka ją to
samo co ja? Czy ten incydent sprawi, że zostanę sama? Mój telefon
zawibrował, dostałam wiadomość od Bloody.
„Głowa do góry, maleńka. Nie
przejmuj się jednorazowym wypadkiem, to był zwykły pokaz siły.”
Chcąc, nie chcąc, kąciki moich ust
uniosły się wysoko. Po raz kolejny miała racje, nie mogłam
zaprzątać sobie głowy tym przez cały czas. Byłam tak przejęta,
że nawet nie zauważyłam kiedy do klasy wszedł nauczyciel i zaczął
wykładać swój przedmiot. Tak nie może być! Nie dam się
zastraszyć.
▀▀
Byłam zupełnie znudzona. Belfer
niskim, usypiającym głosem gawędził o wartości średniowiecznej
sztuki. Rozejrzałam się po klasie, niektórzy spali na ławkach,
inni podpierając głowy dłońmi notowali słowa staruszka.
Sięgnęłam po kartkę, zapisałam wiadomość dla przyjaciółki i
bezszelestnie przesunęłam ją w stronę Jessi.
„Zobacz, nasz pupil siedzi jakiś
spięty.”
„Udało się, za pierwszym razem.”
„To co, dzisiaj odpuszczamy, a jutro
spróbujemy czegoś nowego?”
„Właśnie o tym myślałam. Jak
myślisz, postawi nam obiad? W końcu jesteśmy jej nowymi
przyjaciółkami♥”
„Jesteś szalona.”
Kiedy dostrzegłam, że zbliża się
nauczyciel, szybko schowałam kartkę pod zeszyt i z całych sił
udawałam, iż słucham co ma on do powiedzenia. Widząc jednak minę
Jessici, wybuchłam śmiechem. Belfrowi niezbyt się to spodobało,
co skwitował pełnym grozy spojrzeniem. On chyba jeszcze nie wiem z
kim ma do czynienia.
-Mała zmiana planów. - rzuciła
Hyeyin otwierając mi drzwi. - Za 5 minut jedziemy na basen. Kupiłam
Ci zajebisty strój, będziesz wyglądała jak milion dolarów.
-Jak to za 5? - z prędkością światła
ściągnęłam buty i wbiegłam do swojego pokoju. - Nie zdążę! -
możliwe, że tę informację usłyszał cały budynek.
-Spokojnie, wszystko spakowałam.
Wystarczy, że odłożysz torbę z książkami i zejdziesz na
parking.
Ta dziewucha doprowadzi do tego, że
kiedyś stanie mi serce. Nikt tak jak ona nie potrafi mnie
zestresować. Jednak kocham ją, jest dla mnie jak siostra, której
nigdy nie miałam. Cała nasza piątka była jak rodzina,
patologiczna, ale wciąż rodzina.
▀▀
Przez resztę dnia Jessica i Jiyeon nie
zbliżały się do mnie, więc uspokoiłam się. Tak jak mówiła
Bloody, to był zwyczajny pokaz siły. Te dwie po prostu chciały
pokazać, że one tu rządzą. W dobrym humorze ruszyłam na
korepetycje. Byłam bardzo szczęśliwa, gdy po raz pierwszy tak
szybko przyswoiłam materiał, podany przez moją korepetytorkę.
Matematyka zawsze szła mi najgorzej, więc gdy tak szybko nauczyłam
się dodawania i odejmowania sum algebraicznych, postanowiłam
zaprosić Bloody na kolacje. Ostatnio zaniedbywałam naszą przyjaźń,
więc chciałam jej to wynagrodzić. Miejsce spotkania wybrałam dość
szybko, ona uwielbiała jedną restaurację, jednak rzadko w niej
bywało, bo nie lubiła wydawać takiej ilości pieniędzy.
▀▀
-Gotowe? Czas na zdjęcie! - zagadała
Jessica przyciągając naszą dwójkę do lustra.
-O nie, nie! - próbowałam się
wykręcić. - Jadłam niedawno, zobacz jak wygląda mój brzuch.
-To wciągniesz. - cmoknęła mnie w
policzek.
Spojrzałam na naszą trójkę. Byłyśmy
zupełnie różne. Hyeyin była najniższa i miała przepiękne
kobiecie krągłości. Nie spotkałam jeszcze nikogo, kogo nie
zahipnotyzowałyby biodra naszej Hwasy. Wyglądała ona bardzo
dojrzale, a cały wygląd dopełniały zafarbowane na blond, włosy
do ramion. Jessica zaś była wysoka i miała piękne wysportowane
ciało. Często zmieniała kolor włosów, obecnie miała długie,
kruczoczarne. Zdecydowanie jej atutem były pełne usta, które
praktycznie zawsze podkreślała krwistoczerwoną pomadką. No i ja.
Właściwie ciężko mi powiedzieć coś o sobie. Jestem szczupła,
ale brakuje mi wyraźnego wcięcia w talii. Mam jasnobrązowe, długie
włosy. Z naszego trio, to ja jestem najnudniejszą postacią.
▀▀
-Co Ty taka szczęśliwa? - zapytała
Bloody, zajadając się najlepszym sushi w mieście.
-Mam po prostu dobry dzień. Bloody?
-Hm? - spojrzała na mnie i przerwała
jedzenie.
-Przepraszam, że ostatnio w ogóle nie
wiem co się u Ciebie dzieje. Ciągle tylko rozmawiamy o mnie.
Wszystko z Tobą ok?
-Głupia! - klepnęła mnie w czoło. -
Ze mną wszystko dobrze, a rozmawiamy o Tobie, bo teraz Ty masz
cięższy okres. Jesteś moją najlepszą przyjaciółką, a o
przyjaciół trzeba dbać, choćby nie wiadomo co się działo, tak?
Byłam naprawdę wdzięczna losowi, że
natrafiłam na taką osobę, jaką jest Bloody. Jej dobroć nie miała
granic, a ciepło biło od niej nieprzerwanie. Gdyby nie ona, już
dawno poddałabym się i przestała walczyć o siebie.
▀▀
Trzy godziny na basenie wykończyły
nas do takiego stopnia, że zaraz po powrocie do domu, każdy położył
się spać i zupełnie jakby po upływie minuty obudził nas budzik
do szkoły. Praktycznie bez słowa przygotowałyśmy się do szkoły
z Jessicą, a potem całą drogę do szkoły drzemałyśmy. Dopiero
wchodząc do budynku publicznego ożywiłyśmy się wiedząc, że
czeka nas dzisiaj dobra zabawa. Wczoraj na basenie wpadł mi do głowy
świetny pomysł, który musiał być zrealizowany. Mingyu
stwierdził, że jesteśmy szalone, jednak widziałam po jego oczach,
iż z chęcią przyjrzy się całemu zajściu, a po chwili zgodził
się nam pomóc. Hwasa z Joonyoungiem również byli zaciekawieni
naszymi poczynaniami, więc postanowili po cichu nam towarzyszyć.
-Patrzyłaś już co serwują dzisiaj
na stołówce? - zagadała mnie Jessi.
-Nie, chciałam zrobić to po tej
lekcji. - szepnęłam, widząc, iż nauczyciel kończy pisać temat
na tablicy. Jessica podała mi telefon, a ja zaczęłam czytać pod
nosem. - Kimchi jjigae. Excellent.
▀▀
Wczoraj bardzo długo rozmawiałyśmy z
Bloody. Omawiałyśmy wszystkie możliwe tematy, dyskutowałyśmy o
naszej przyszłości, wspominałyśmy dzieciństwo. Nie było tematu,
którego byśmy nie poruszyły. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby
nie fakt, iż położyłyśmy się spać bardzo późno i zaspałyśmy.
Nie wiem jakim cudem zdążyłyśmy się wyszykować i dobiec na
autobus. Niestety przez to wszystko nie zjadłyśmy śniadania i
przez cały dzień jedyne o czym marzyłam było przekąszenie
czegoś. Kiedy nadszedł czas obiadu prawie biegłyśmy do stołówki
i nałożyłyśmy porcje, których w innym wypadku nie dałybyśmy
rady zjeść. Usiadłyśmy w naszym ulubionym miejscu i już miałyśmy
zacząć jeść, gdy zdarzyła się bardzo dziwna rzecz. Naprzeciwko
mnie usiadł chłopak, którego widziałam wczoraj z Jiyeon i
Jessicą.
-Cześć. - odparł, kładąc swoją
tackę z jedzeniem na stoliku. - Dobrze spałaś?
-Cześć. T-tak. - nie wiedziałam jak
się zachować.
-Zhou Tzuyu, - zwrócił się do
Bloody. - mogłabyś zostawić nas samych? Chciałbym porozmawiać z
Twoją koleżanką. - ta bez słowa zostawiła nas samych.
-O czym chcesz ze mną rozmawiać? -
byłam onieśmielona tą sytuacją.
-O wszystkim. Jessica mówiła, że
jesteś jej przyjaciółką. - zaśmiał się i zaczął jeść swój
posiłek.
▀▀
Czekałyśmy na odpowiedni moment.
Joonyoung z Hyeyin usiedli niedaleko naszej pupilki i przyglądali
się Mingyu, który właśnie dosiadł się do niej. Gdy tylko
zauważyłyśmy, iż od stołu odchodzi Tzuyu, zaczęłyśmy iść w
ich kierunku.
-Cześć Chanmi! - pchnęłam talerz z
posiłkiem tak, że cały wylądował na koszuli dziewczyny. - Och!
Wybacz, chciałam go po prostu przesunąć, by lepiej Ci się jadło.
- udałam zdziwienie, jednak widząc minę Mingyu zaśmiałam się
cicho.
-Tą plamę trzeba zaprać. - Jessica
sięgnęła po szklankę wody i wylała ją na głowę Chanmi, która
siedziała nieruchomo. - Teraz dużo lepiej.
Cała sala patrzyła teraz na nas,
jednak nikt nie miał odwagi spojrzeć nam w oczy. Jeszcze chwile
stałyśmy nad Chanmi, która zaczęła drżeć, a potem razem z
Mingyu poszliśmy zjeść obiad z pozostałą dwójką.
-Szalone dziewuchy! - zaśmiał się
Joonyoung i wrócił do posiłku.
-Jesteście okrutne. - zmierzyła nas
wzrokiem Hwasa, a następnie uśmiechnęła się. - Lubię was.
▀▀
Świat zawirował mi przed oczami. Więc
po to usiadł ze mną i pozbył się Tzuyu? Łzy napłynęły mi do
oczu, a całe ciało drżało mi i nie mogłam tego opanować. Długą
chwilę zajęło mi zmuszenie się do wstania z krzesła. Prawie
biegłam kierując się do łazienki, nie chciałam spotkać po
drodze Bloody, która zniknęła gdzieś w głębi stołówki ze
swoim obiadem.
Byłam już bliska płaczu, gdy
spojrzałam na swoje odbicie w lustrze. Nie możesz Chanmi, nie przez
nie. Włożyłam całą swoją siłę w wyłączenie myślenia i
skupienie się na praniu brudnej koszuli.
Na początku chciałabym powitać na moim blogu Ritsu! Od dawna Cię podziwiam, więc jestem zaszczycona tym, iż zajrzałaś do mnie. Mam nadzieję, że zostaniesz tu na dłużej, a czytanie moich wypocin sprawi Ci przyjemność~
Co do rozdziału, za bardzo nie wiem co powiedzieć. Strasznie łatwo przyszło mi napisanie go, właściwie to chyba najszybciej stworzony rozdział w całej mojej "karierze".
Zapraszam was bardzo mocno do komentowania!
Subskrybuj:
Posty (Atom)

